Copyright 2019 - Custom text here

Kurs biblijny

Audiencja u Papieża

„Jedziemy do Rzymu na spotkanie z papieżem!” – taką informację przywieźli w czerwcu nasi członkowie, którzy uczestniczyli w Seminarium Parafialnych Komórek Ewangelizacyjnych (PKE) w Mediolanie. Papież Franciszek zaprosił założycieli i członków systemu PKE na specjalną audiencję, w związku z ostatecznym zatwierdzeniem statutów tej formacji chrześcijańskiej.

Ta radosna wiadomość o możliwości wyjazdu była dla nas wielkim wyróżnieniem, zwłaszcza, że „Komórki” działają przy naszej parafii od niespełna roku.

Z radością i niecierpliwością przygotowywaliśmy się na to spotkanie, na które mogliśmy zabrać także swoich krewnych i przyjaciół. Dla każdego z osobna rozpoczęła się walka o możliwość wyjazdu… załatwianie urlopu w pracy, szukanie możliwie najtańszego transportu, namówienie bliskiej osoby do wspólnej podróży… Niestety, nie każdemu było dane wyjechać, ale łącznie stawiliśmy się w stolicy Włoch w liczbie prawie 50 osób. Każdy podróżował na własną rękę, jedni samochodem, inni samolotem z Pyrzowic lub Balic, ale nieważne czym i nieważne którędy, najważniejsze, że „wszystkie drogi prowadziły do Rzymu!”

Na miejscu zatrzymaliśmy się w Vermicino u ojców Oblatów, którzy przyjęli nas bardzo serdecznie
i robili wszystko, aby każdy był zadowolony z pobytu u nich. W piątek, w dzień, w który dotarła grupa z Pyrzowic, z o. Marcinem na czele, czekała na nas włoska kolacja… z winem oblackiej produkcji. Po niej wspólnie udaliśmy się do klasztornej kaplicy na Mszę Św., a następnie na krótki nocleg , aby o 5 nad ranem, przy strugach deszczu, wyruszyć do Bazyliki Św. Piotra. Tam, przy grobie Jana Pawła II,
o. Marcin odprawił dla naszej grupki Eucharystię. Było to wielkie wyróżnienie i mocne przeżycie dla wielu uczestników wyjazdu.

Zaraz po Mszy ruszyliśmy do Auli Pawła VI, w której miało odbyć się najważniejsze wydarzenie i cel naszej podróży, czyli spotkanie z Ojcem Świętym. U bram Bazyliki znowu powitał nas siarczysty deszcz, ale nie popsuł nam  dobrych humorów. Ustawiliśmy się pod watykańskimi arkadami
w gigantycznej kolejce, czekając cierpliwie na wejście do Auli, w której miało zgromadzić się 5 tys. członków PKE z całego świata. Powiewały flagi Brazylii i Malty, można było dostrzec też Słoweńców
i Francuzów, Hiszpanów i Portugalczyków. Nie sposób wymienić wszystkich nacji, które tam przybyły.

Po przejściu przez bramki kontrolne i upewnieniu się, że nikt z nas nie jest potencjalnym terrorystą, mogliśmy swobodnie udać się do Auli, w której czekały na nas świadectwa członków PKE z różnych części świata, przeplatane radosnymi pieśniami i występami młodzieży. Następnie odbyła się Eucharystia, której główny celebransem był abp Rino Fisichella – przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji.

Msza Św. odprawiana przez abp. Fisichellę

Po Mszy Św. nastąpiło wielkie oczekiwanie na papieża Franciszka. Każdy chciał ustawić się jak najbliżej barierek, które przechodziły przez środek Auli i umożliwiały Ojcu Świętemu przejście z jednego końca sali na drugi.  Kto mógł wspiął się na krzesełka, żeby lepiej widzieć. Rodzice trzymali na rękach swe pociechy, licząc na papieskie błogosławieństwo. Kiedy wybiła godzina 12, o której miał pojawić się papież, napięcie coraz bardziej wzrastało. Zespół muzyczny przygrywał coraz głośniej
i weselej. Ale papież wciąż się nie pojawiał. Dopiero po kolejnych 30 minutach odsłonięto kurtyny znajdujące się u wejścia do Auli i pojawiła się sylwetka człowieka w białych szatach.  W tym momencie nastąpiła wielka wrzawa, wszyscy jeszcze wyżej unieśli swoje aparaty fotograficzne, smartfony lub tablety, aby móc uchwycić papieża na fotografii. Każdy też chciał go dotknąć lub przynajmniej dostrzec z jak najmniejszej odległości. Ojciec Święty przeszedł jednak dziarskim krokiem pośród szpaleru wyciągniętych w jego kierunku dłoni, błogosławiąc tych, którzy byli najbliżej.

Po przywitaniu papieża przez ks. Piergiorgio Periniego, który zaszczepił system Parafialnych Komórek na terenie Europy, Ojciec Św. skierował do zgromadzonych swoje słowo. Przypomniał nam wszystkim o otwartości Kościoła, w którym jest miejsce dla każdego, bez segregacji na dobrych i złych. Nikt z nas nie ma prawa do osądzania drugiego, a we wspólnocie powinno znaleźć się miejsce dla każdego. Otwartość wspólnoty na drugiego człowieka sprawia, że staje się ona znakiem czułości i miłosierdzia Boga Ojca. Wspólnie z innymi wspólnotami wezwani jesteśmy do tego, aby parafia stawała się rodziną, przybliżając tym samym obraz Kościoła jako domu ojcowskiego, w którym jest miejsce dla każdego. Papież zachęcił nas do dalszej ewangelizacji, pomimo zniechęcenia i przeszkód, które pojawiają się na naszej drodze.

Po przemówieniu Ojciec Św. przywitał się nie tylko z oficjelami, ale udzielił błogosławieństwa wielu dzieciom. Ku naszej radości, nałożył też dłoń na główkę najmłodszego uczestnika naszej wyprawy,
15-miesięcznego Michałka! Umocnieni słowem papieża, wspólną modlitwa oraz radością przeżywaną we wspólnocie, wróciliśmy do Katowic, aby dzielić się tym doświadczeniem z innymi. Dziś kilkoro z nas chce to zrobić na łamach tej gazetki, ale zachęcamy też serdecznie do dołączenia do naszej wspólnoty, w której razem możemy pomnażać swoje radości i dzielić smutki, odkrywając obecność Boga w naszym codziennym życiu.

Małgorzata Mazur

Kasia Szendzielorz (26 lat):

Wzięłam na poważnie fakt, że papież jest przedstawicielem Pana Jezusa na tej ziemi i to krótkie spotkanie z Franciszkiem starałam się przeżyć właśnie w ten sposób. Dlatego ten czas był dla mnie bardzo ważny i każde słowo i gest papieża. Wprawdzie mimo silnych starań by Go dotknąć, zabrakło mi około 20 cm, jednak wierzę, że Jego błogosławieństwo dotarło do głębi mojego serca i do osób, które tam miałam ukryte. Wciąż też jak wyzwanie powracają do mnie słowa Franciszka, nawołującego byśmy przyjmowali wszystkich, bez osądzania nikogo i byśmy byli świadkami Bożego Miłosierdzia, którego sami wcześniej doświadczyliśmy.

 

Magda Kudełka-Lwowska (37 lat):

Przed wyjazdem do Rzymu myślałam, jak pięknie byłoby znaleźć się na tyle blisko papieża, by mógł dostrzec i pobłogosławić naszego synka Michałka. Wydawało się to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę obecność kilku tysięcy osób na audiencji. Jednak organizatorzy spotkania zachęcali osoby z małymi dziećmi do siadania przy głównym przejściu, bo „Papież Franciszek bardzo lubi dzieci!”.

Po zakończonej audiencji, papież szybkim krokiem przechodził wśród tłumu osób, wyciągających ku niemu ręce. Co jakiś czas zatrzymywał się na chwilę przy niektórych dzieciach i dorosłych. W pewnym momencie dostrzegł Michałka i położył mu rękę na głowie. Trwało to może sekundę lub dwie, ale napełniło nas wielką radością i wzruszeniem. Michaś, słysząc później opowiadania o tej sytuacji, uśmiechał się i sam kładł sobie rękę na głowie. :-) Błogosławieństwo Papieża Franciszka to wielka łaska dla naszego dziecka i dla nas.

 

 

Sławomira Gwioździk (51 lat)

Moim marzeniem było wyjechać do Rzymu już od wielu lat. W 2000 roku miałam już zapłaconą pielgrzymkę i miesiąc przed wyjazdem okazało się, że jestem w ciąży. To jeszcze nie było powodem do rezygnowania z tej pielgrzymki, ale po 4 tygodniach znalazłam się w szpitalu, bo ciąża była zagrożona i ostatecznie do Rzymu nie pojechałam. Potem urodziły się dziewczynki – bliźniaczki. Każda z nich dostała na drugie imię Maria, aby Matka Boska miała je w swojej opiece. Ale marzenie
o wyjeździe do Rzymu ciągle jednak we mnie było i z różnych przyczyn nie mogło zostać zrealizowane.

Teraz nadarzyła się okazja, aby je zrealizować. Podeszłam do tego bardzo spokojnie, to inni załatwiali bilety, organizowali cały wyjazd. Ja będąc w wirze swoich zajęć pozostawałam jakby z boku tego wszystkiego. Dopiero w sobotę rano kiedy znalazłam się na Placu Św. Piotra zderzyłam się ze swoim marzeniem. Będąc przed grobem Jana Pawła II obudziło się to wszystko, tam oddałam wszystkie moje dzieci i moje troski.

Gdy wyszliśmy z Bazyliki św. Piotra i zobaczyłam ten tłum ludzi oczekujących w kolejce do Auli Pawła VI, pomyślałam, że nie mam szans na to, aby być blisko papieża. Jednak podszedł do nas Andrzej, który stał już w tej kolejce i tchnęło mnie coś, żeby podejść tam do nich i z nimi przejść przez bramki. Kiedy byliśmy już na Auli, powiedziano nam, żebyśmy ustawili się blisko barierek, bo tamtędy miał przechodzić papież. W tym tłumie przypomniały mi się Słowa z Pisma Św. o kobiecie, która 12 lat cierpiała na krwotok i pragnęła dotknąć Jezusa, wierząc, że ją wyleczy. W mojej głowie pojawiła się taka myśl, modlitwa, że gdybym dotknęła się szat papieża, to będę jeszcze bardziej szła ku Bogu. Tłum ludzi osaczał nas, a ja i Andrzej stanowiliśmy niejako tarczę dla Michałka. Kiedy Franciszek pobłogosławił Michałka i udało mi się dotknąć papieża to był to dla mnie znak, że znowu jest od początku i jest to szansa ku wzrostowi.

Cały ten wyjazd był dla mnie spotkaniem z Bogiem. Mogłam go dostrzec w tym co stworzone, w każdej pięknej świątyni. Swoich bliskich mogłam też oddać podczas modlitwy na Świętych Schodach (przywiezionych do Rzymu z Jerozolimy w 326r.). Wchodząc po nich na kolanach, na każdym ze stopni oddawałam bliską mi osobę, mając poczucie, że ta modlitwa zapewnia im bezpieczeństwo.

 

f t g m

Ogłoszenia

Zbliżające się wydarzenia dotyczące komórek i Parafii

 

Giełda parafialna

Zapraszamy do zaangażowania w życie parafii

Linki

Przydatne linki